Zwycięstwem 1:4 w wyjazdowej potyczce z Piastem Kobylnica rozpoczął piłkarską wiosnę Pelikan Niechanowo.
Spotkanie to, rozegrane wczoraj na boisku w Gruszczynie, już od pierwszych minut pokazało, kto jest faworytem do zwycięstwa. Na pierwszą bramkę czekać trzeba było zaledwie dziesięć minut. Wtedy to po rzucie wolnym dośrodkowanie Mateusza Roszaka na gola zamienił Łukasz Zagdański.
Osiem minut później swoje umiejętności źle ocenił obrońca Piasta, który wdając się w niepotrzebny drybling z Roszakiem, stracił piłkę pod własnym polem karnym. Podanie Roszaka po raz kolejny skutecznie wykorzystał Zagdański i zrobiło się 0:2.
W kolejnych minutach GLKS wciąż nie dawał pograć gospodarzom, ale w poczynaniach lidera Okręgówki brakowało pełnej skuteczności. Aż do 37-ej minuty. Wtedy to kolejne bardzo dobre podanie Roszaka (tym razem z rzutu rożnego) "znalazło" w polu karnym Piasta głowę Przemka Otuszewskiego i goście wygrywali już 0:3.
Najwidoczniej wysokie prowadzenie rozluźniło nieco szeregi Pelikana, a to - wiadomo - skutkować zaczęło lekkim chaosem w rozgrywaniu piłki i niezbyt składną grą. Mimo braku swojego najskuteczniejszego napastnika (kontuzjowanego podczas treningu) piłkarze z Kobylnicy tak długo napierali na bramkę Damiana Zamiara, aż wymusili na jednym z obrońców błąd i arbiter zmuszony był podyktować "jedenastkę". Piast karnego wykorzystał bez żadnych skrupułów. 1:3 do przerwy.
Nieco zaskoczony "bramką do szatni" Pelikan w drugiej odsłonie meczu nie mógł się pozbierać. Inicjatywę przejęli gospodarze i tylko bardzo dobra dyspozycja golkipera zielono-czarnych uratowała niechanowski zespół przed remisem.
Słynne powiedzenie mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. O praktycznym znaczeniu tych słów drużyna z Kobylnicy przekonała się w 68-ej minucie meczu. Mateusz Roszak ponownie znalazł się tam, gdzie trzeba, odegrał piłkę do Otuszewskiego, a ten ustalił wynik spotkania na 1:4.
W końcówce gra straciła na atrakcyjności. Pelikan nie forsował już tempa, a Piast jakby pogodził się z wyższością lidera. Do końcowego gwizdka ataki żadnej ze stron nie stanowiły dla przeciwnika większego zagrożenia.
Wczorajsze zwycięstwo GLKS-u zwiększyło jego przewagę nad drugą w tabeli Vitcovią Witkowo do 9 punktów. Kolejne starcie czeka zielono-czarnych przed własną publicznością - 6 kwietnia na Plantach o godz. 15:00 rozlegnie się pierwszy gwizdek w spotkaniu Pelikan Niechanowo - OTPS Winogrady Poznań.