Wczoraj niechanowski Pelikan odniósł swoje dwudzieste drugie zwycięstwo ligowe w tym sezonie. Po piłkarskich "flakach z olejem", podczas których emocji było jak na lekarstwo, GLKS pokonał na wyjeździe Stellę Luboń 2:1.
W pierwszej połowie meczu zielono-czarni nie byli w stanie przekuć swojej na przewagi na gola; prowadzili grę w dość słabym tempie, nie mogąc znaleźć skutecznej recepty na defensywę Stelli. O mało co, a niemrawość gości wykorzystaliby piłkarze Stelli, jednak bramki zdobytej przez nich w 44-iej minucie sędzia nie uznał, dopatrując się w całej tej dość kontrowersyjnej sytuacji spalonego.
W drugiej połowie kibice wreszcie doczekali się goli. W 53-iej minucie na jednobramkowe prowadzenie wysunął Pelikana Stefan Trawiński. Sześć minut później stuprocentową szansę na podwyższenie rezultatu miał Adrian Chopcia, ale (który to już raz w tym sezonie?) zmarnował swoją okazję będąc sam na sam z bramkarzem Stelli i piłka pokulała się obok słupka.
W 78-ej minucie meczu w polu karnym faulowany był Marcin Siuda. Słusznie podyktowany przez sędziego rzut karny pewnie zamienił na gola etatowy wykonawca "jedenastek" w Pelikanie, czyli Michał Steinke.
I to tyle, jeśli chodzi o bramkostrzelność Pelikana we wczorajszym meczu. Słabą postawę GLKS-u wykorzystali wreszcie gospodarze, strzelając po rzucie rożnym honorowego gola. Była to 88-ma minuta spotkania. Dalej to już tylko oczekiwanie na końcowy gwizdek.
Stella Luboń - Pelikan Niechanowo 1:2.
Pelikan od początku czerwca pewny jest już awansu do IV Ligi. Być może właśnie ten fakt pozwolił piłkarzom GLKS-u na przyhamowanie ligowego tempa i zaoszczędzenie sił we wczorajszej potyczce ze Stellą. Wszak już w przyszłą sobotę, 14 czerwca, kolejny bardzo ważny mecz z Polonią Poznań na Plantach.

Mecz, któremu przyświeca hasło "Pożegnanie z Klasą Okręgową", i w czasie którego kibice mogą spodziewać się nie tylko emocji piłkarskich, lecz wielu dodatkowych atrakcji. Początek spotkania o godz. 16:00.
Ernest Kowalski
www.mikolajewice.bnx.pl