W sierpniu br. Pelikan Niechanowo rozpoczął zmagania w IV lidze. Pierwszym rywalem zielono-czarnych był zespół Leśnika Margonin, który w inauguracyjnym meczu na Plantach uległ Pelikanowi 9:0. W sobotę IV-ligowcy rozpoczęli mecze rewanżowe. Jak nietrudno się domyślić, niechanowski Pelikan rundę rewanżową rozpoczął od wyjazdu do Margonina. Mecz, w którym zdobycie trzech punktów powinno być dla Pelikana zwykłą formalnością, okazał się pojedynkiem, który GLKS przegrał 2:1.
Mimo ogromnej różnicy, jaka dzieli zespoły Pelikana i Leśnika w ligowej tabeli, gospodarze wczorajszego spotkania nie mieli zamiaru chylić głowy przed liderem z Niechanowa. W ciągu pierwszych kilkunastu minut Leśnik wypracował sobie trzy sytuacje, które mogły zakończyć się bramką; w dwóch przypadkach skórę Pelikanowi uratował bramkarz Damian Zamiar, a raz piłka wylądowała na poprzeczce.
W 17-tej minucie meczu kontuzji nabawił się napastnik GLKS-u Łukasz Zagdański. Grający dość nonszalancko jego koledzy z drużyny praktycznie tylko dwa razy poważnie zagrozili margonińskiej bramce. W 32-ej minucie na strzał z dystansu zdecydował się Przemysław Otuszewski, ale piłka odbiła się od poprzeczki bramki Leśnika. Trzy minuty później z rzutu rożnego dośrodkował Mateusz Roszak, a strzałem głową Krzysztofa Pawlińskiego pokonał Stefan Trawiński.
Do przerwy 0:1 dla Pelikana.
W drugiej połowie dobrą sytuację strzelecką jako pierwsi stworzyli sobie gospodarze. I znów Damian Zamiar znalazł się tam, gdzie trzeba. W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić goście, którzy starali się wykorzystać wyraźny ubytek sił w ekipie z Margonina. Efektem tej przewagi zaczęły być sytuacje bramkowe, które jednak niechanowianie marnowali na potęgę, strzelając w poprzeczkę, obok bramki lub wprost w margonińskiego bramkarza.
Wszystkie te niewykorzystane sytuacje zemściły się na zielono-czarnych w 83-ej minucie meczu. Wówczas to gospodarze wyprowadzili szybki atak prawą stroną. Przy dośrodkowaniu w pole karne źle zachował się Damian Zamiar, który nie złapał futbolówki i w ogromnym zamieszaniu Dariusz Walczak wpakował ją do siatki. Remis 1:1.
Minutę potem kolejną "setkę" miał Hubert Oczkowski, ale nie trafił do pustej bramki strzelając sprzed pola karnego Leśnika.
Gola na wagę trzech punktów ponownie zdobył Dariusz Walczak, który w 87-ej minucie gry bez skrupułów wykorzystał serię błędów defensywy Pelikana i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W końcówce GLKS nie był w stanie nadrobić straty i tym samym opuścił boisko w Margoninie z zerowym dorobkiem punktowym.
Bramki: Stefan Trawiński (35') - dla Pelikana; Dariusz Walczak 2x (83', 87') - dla Leśnika.
Mimo wczorajszej przegranej Pelikan, mając 36 punktów, utrzymał pozycję lidera IV-ligowej tabeli.
Kolejny mecz (ostatni w tym roku) zielono-czarni mieli rozegrać na Plantach - 23 listopada z Iskrą Szydłowo. Wielkopolski Związek Piłki Nożnej w Poznaniu jednak odwołał planowaną na najbliższy weekend XVII kolejkę w grupie północnej IV ligi.

Dużym niezdecydowaniem wykazała się piłkarska "centrala", która najpierw dołożyła jeden jesienny termin, aby na pięć dni przed terminem jego rozegrania odwołać mecze.
Związkowi działacze odwołanie XVII serii motywują sprzeciwem dużej ilości klubów. Tak więc zielono-czarni zakończyli jesienne zmagania w Margoninie... Teraz przed nami jesienno-zimowa przerwa, w okresie której rozstrzygną się dalsze losy naszego klubu.
Ernest Kowalski
www.mikolajewice.bnx.pl