Po ostatnim ośmiobramkowym zwycięstwie Pelikana na własnym boisku, przyszedł czas na kolejny wyjazd. Tym razem zielono-czarni udali się do Książa Wielkopolskiego, na spotkanie z tamtejszą Pogonią, która w rundzie wiosennej tego sezonu spisuje się rewelacyjnie i wiadomym było, że Pelikan łatwo mieć nie będzie.
Pogoda raczej jesienna niż wiosenna - zimno i wietrznie, ale bezdeszczowo. Za to płyta boska przygotowana wzorowo.
Spotkanie rozpoczęli gospodarze. I to właśnie oni od samego początku sprawiali wrażenie lepszych. Pelikanowi gra układała się niezbyt dobrze, co w dużej mierze spowodowane było brakiem podstawowego obrońcy i "boiskowego kierownika, Michała Steinke, którego z sobotniego meczu wyeliminowała kontuzja.
Pogoń już w kilku pierwszych minutach miała dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia, nie wykorzystała jednak dwóch strzałów z rzutów wolnych z okolic pola karnego. Gospodarze, ogromnie zdeterminowani odebraniem liderowi trzech punktów, nadawali tempo grze i skutecznie starali się kontrolować sytuację na boisku.
Jednak niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I tak oto w 21-ej minucie meczu zupełnie niespodziewanie padł gol dla Pelikana. Po indywidualnej akcji Kamil Chopcia zdecydował się na strzał zza pola karnego. Do odbitej przez bramkarza Pogoni piłki najszybciej dopadł Sławomir Staniszewski i zrobiło się 1:0 dla drużyny z Niechanowa.
Pod koniec pierwszej części gra zaczęła się wyrównywać. Chwilę przed przerwą, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka znalazła się tuż przed linią bramkową gospodarzy, niefortunnym jej wybiciem "popisał się" obrońca Pogoni, umieszczając futbolówkę w siatce własnej bramki. Do przerwy 2:0 dla Pelikana.
Druga połowa to część bardziej wyrównanej gry, ale niestety kiepskiej jakościowo - zarówno w wykonaniu gości, jak i gospodarzy.
Ostatecznie wynik spotkania ustalił w 86-tej minucie Norbert Szklarz, po którego strzale zza pola karnego piłka odbiła się od nóg obrońcy Pogoni, zmyliła przez to bramkarza i znalazła się w siatce.

Pogoń Książ Wielkopolski - Pelikan Niechanowo 0:3.
Pelikan zrobił kolejny ogromny krok w drodze do "Okręgówki", jednak sobotnia forma drużyny pozostawia wiele do życzenia i na pewno nie cieszy trenerów Sytka i Zamiara. Czy drużyna wyciągnie odpowiednie wnioski ze starcia z Pogonią, przekonamy się już w czwartek, 30 maja, bo właśnie wtedy Pelikan na własnym boisku podejmie ekipę poznańskiego Szturmu.
Przypominamy, że w przerwie nadchodzącego meczu po raz kolejny do wygrania będzie studolarówka, ufundowana przez jednego ze sponsorów Pelikana - kantor wymiany walut Faber. Początek meczu o godz. 12:00.